Kwiecień 24 2019 17:51:05
ranking stron


katolik.toplista.pl


O Parafii
Historia Parafii
Nasz Patron
Nasi Kapłani
Informacje Ogólne
Kościół św.Małgorzaty
Bł. Ks. Władysław Mączkowski
Matka Boża - Pani Szubińska
Informacje
Msze i Nabożeństwa
Biuro Parafialne
Ogłoszenia Parafialne
Intencje Mszalne
Zapowiedzi przedślubne
Dekanat
Udzielanie Sakramentów św.
Kontakt +
Kontakt WebAdmin
Plan Kolędy
Czytania
Konto bankowe
Stowarzyszenia i Ruchy
Ministranci i lektorzy
Bractwo Maryjne
Koło Misyjne Dzieci
Domowy Kościół
SWPK
Caritas
Towarzystwo św.Wojciecha
Żywy Różaniec
Poradnictwo Rodzinne
Dekanat
Informacje
Galeria
Galeria *w trakcie prac
Św.Marcin & Youtube.pl
Św.Marcin & Youtube.pl
Zalecane Przeglądarki


NIEZALECANE




'
Logowanie
Nazwa użytkownika

Hasło



Nie możesz się zalogować?
Poproś o nowe hasło
75 rocznica męczeńskiej śmierci błogosławionego ks. Władysława Mączkowskiego, który był wikariuszem w naszej parafii w 1939 r.


  Sługa Boży ks. Władysław Mączkowski (1911-1942)




  Władysław przyszedł na świat 24 czerwca 1911 r. w Ociążu pod Ostrowem Wlkp., jego ojciec pracował jako kamerdyner we dworze. Był najmłodszy z licznego grona rodzeństwa. Maturę złożył w Ostrowie 28 maja 1931 r. i zgłosił się do seminarium duchownego, Proboszcz wystawił kandydatowi wzorową opinię. Świadectwa wakacyjne z okresu klerykatu charakteryzują go jako młodzieńca pobożnego i skromnego, zamkniętego w sobie, unikającego rozrywek, ale chętnie pomagającego przy ołtarzu i regularnie przystępującego do sakramentów. Jedna z opinii przełożonych seminaryjnych jest bardzo lakoniczna: średnio zdolny, pilny, spokojny i zamknięty. Hrabiowski kamerdyner był ubogi, stary i chory zmarł, gdy syn przebywał w seminarium. Jeden z braci Władysława, ten właśnie, który najwięcej pomagał, także umarł wcześnie. Inni sami mieli trudności w utrzymaniu rodzin. Alumn Mączkowski prosił więc o odroczenie opłat czesnego. Kiedy otrzymał stypendium, musiał je przeznaczyć na spłatę długu w seminarium, na podręczniki i ubiór. Na pomoc hrabiowską nie mógł liczyć. Twarda była ta uboga młodość, a młody człowiek słabe miał zdrowie. Święcenia kapłańskie przyjął 2 maja 1937 r. Na pierwszą placówkę w dniu 1 lipca został skierowany do wiejskiej parafii Słupy, gdzie pracował dwa lata. W lipcu 1939 r. zaproponowano mu objęcie wiejskiej parafii w Radkowie, ale zrezygnował z niej i przyjął skierowanie na wikariat do Szubina /tutaj jest cztery miesiące/. Gdy wybuchła wojna 1 października 1939 r. zaaresztowano jego proboszcza ks. Stanisława Gałeckiego, z którym spotkał się później w Dachau. Ks. Mączkowski zaczął ukrywać się u dwóch rodzin w parafii i po kryjomu służył posługą kapłańską chorym (najpierw u rodziny Muziołów w Szubinie, potem w pobliskiej wsi Smolniki u rodziny Ucińskich). Ostrzeżono ich jednak potajemnie, że grozi niebezpieczeństwo za ukrywanie księdza. Na polecenie władzy duchownej objął jako administrator wiejską parafię w Łubowie pod Gnieznem, gdzie mieszkała z nim matka. Ks. Mączkowski z trudem przebijał się przez ubogie życie, aby móc studiować teologię. Poważnie pojmował powołanie i bardzo pracowicie przygotowywał się do jego wypełnienia. Był klerykiem surowym dla siebie. Albo pracował albo się modlił albo służył innym. Wyrazem duchowej karności było - co zapamiętali koledzy - staranne zachowywanie milczenia, jakie obowiązuje w godzinach wieczornych w seminarium. Pamiętano go jako niezwykle pogodnego kapłana. Z tej wysokiej szczupłej, ascetycznie wyglądającej postaci - pisze ks. Mieczysław Posmyk - biła jakaś siła wewnętrzna, która pozwalała mu nie tylko sprostać obowiązkom, ale i wykonać je należycie. Uważano go za utalentowanego kaznodzieje, który zwłaszcza podczas kazań pasyjnych skupił uwagę słuchaczy. Intensywnie zajmował się w duchu wychowawczym organizacjami młodzieżowymi. Miał opinię dobrego i głębokiego spowiednika. Także księża pociągnieci jego znajomością ludzkiej duszy, wybierali go na spowiednika swoich sumień. Był kapłanem który dużo się modlił. Parafianka z Łubowa, która spotkała go z okazji chrztu córki, jeszcze dziś pamięta że właśnie w pierwszych miesiącach wojny wielokrotnie widziała młodego proboszcza klęczącego w kościele na modlitwie. Uważał go za człowieka głębokiej wiary i modlitwy; był skupiony, a jego życie nacechowane umartwieniem.

Czytaj więcej

Wygenerowano w sekund: 0.01 - 12 zapytań MySQL 2,051,987 unikalnych wizyt